Historia Białorusi: Jak Łukaszenka stał się Białoruskim carem

W latach siedemdziesiątych XX wieku w Związku Radzieckim rządził Leonid Breżniew. Breżniew pragnął rozwijać ideę międzynarodowego komunizmu. Białoruska Socjalistyczna Republika Radziecka zaopatrywała Związek Radziecki przede wszystkim w towary żywieniowe w tym zboże oraz mięso, które były produktem deficytowym i bardzo pożądanym w gospodarce centralnie planowanej. Pamiętajmy, że gdy Breżniew sprawował władzę panował kryzys gospodarczy. Białoruska Republika szczyciła się również lodówkami „Minsk”, ciężarówkami „MAZ” oraz traktorami MTZ „Biełarus”.

W 1975 roku Łukaszenka otrzymał dyplom zakończenia studiów na Wydziale Historycznym Mohylewskiego Instytutu Pedagogicznego. Czynnie brał udział w organizacjach studenckich. Od razu zakręcił się koło Komsomołu, a cztery lata później wstąpił do Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego. Wiedział, że w jego ojczyźnie jest to jedyny sposób, by stać się osobą, która jest poważana i posiada władzę. Jednak bardzo powoli wspinał się po szczeblach kariery.

W całym Związku Radzieckim, aż 25% mieszkańców zajmowało się rolnictwem. Pracowali oni w kołchozach oraz sowchozach. W sowchozach ziemia należała do państwa, a kołchozy były „dobrowolnym” zrzeszeniem rolników w myśl zasady „wspólnie możemy więcej”.

W marcu 1987 roku został mianowany na dyrektora sowchozu Gorodiec. Dyrektor od razu wprowadził swoje zasady. Zarządził abstynencję i dyscyplinę pracy. Zrywał z zasadą „praca nie zając”, osobiście pilnował pracowników. Prowadzony przez niego sowchoz zanotował dwukrotny wzrost produkcji. Było to spowodowane przede wszystkim decyzją partii, by sowchozy mogły dzierżawić ludziom ziemię, budynki i sprzęt. Ludzie poczuli się odpowiedzialni za swoją własność i dało to swoje efekty. Łukaszenka dbał również o powiększanie swoich kontaktów. Interesy na Białorusi załatwiało się w bani, przy wódce. Aleksander Grigoriewicz chciał wiedzieć wszystko, kto z kim co robi, dlaczego, po co i w jakim celu.

Łukaszenka zaczął się rozpychać na Białoruskiej scenie politycznej i stwarzało to możliwości wystąpień na obradach partii w Moskwie, którym przysłuchiwał się Michaił Gorbaczow. Łukaszenka, dzięki pierestrojce mógł przebić się ponad regionalną politykę. W 1989 roku ubiegał się o mandat deputowanego Rady Najwyższej Związku Radzieckiego. Były to pierwsze wybory, gdzie wyborcy sami mogli wybierać swoich kandydatów. Łukaszenka startował ze swojego, mohylewskiego okręgu wyborczego, jak kandydat niezależny. Jego oponentem był Wiaczasłau Kiebicz, który wyprzedził Aleksandra Grigoriewicza z niewielką przewagą.

Kilkanaście miesięcy później Łukaszenka wygrał wybory do Rady Najwyższej Białoruskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. W międzyczasie na Białorusi powstał Białoruski Front Ludowy, który domagał się demokratyzacji kraju i odwoływał się do tradycji narodowych.

Na niemal każdym posiedzeniu Rady Najwyższej zabierał głos Łukaszenka. Obrady Rady w tamtym czasie były relacjonowane przez radio i telewizję i miały bardzo szerokie grono odbiorców, którzy żywie interesowali się wydarzeniami na obradach. Łukaszenka wypowiadał się na każdy temat. Najczęściej poruszał takie tematy jak opieka zdrowotna, transport, rozwój Białoruskiej Republiki Radzieckiej, polityka zagraniczna, a zwłaszcza o korupcji. Jego wystąpienia charakteryzowały się żywiołością, mówił używając trasianki (mieszaniny rosyjskiego i białoruskiego języka, którym posługuje się większość Białorusinów) oraz dobrze wyczuwał nastroje społeczne. Białorusini szybko go zapamiętali jako jednego człowieka z ludu w Radzie Najwyższej.

Łukaszenka początkowo popierał demokratyzację kraju i aktywnie popierał Stanisłaua Szuszkiewicza. Deputowany wszedł do parlamentu jako zwolennik walki z systemem. Demokratyzacja i prywatyzacja były hasłami kojarzącymi się z poprawą jakości życia.

ZMIANY W ZWIĄZKU RADZIECKIM

Gorbaczow starał się za wszelką cenę uchronić supermocarstwo przed rozpadem. Jego reformy nie dały pożądanych efektów. 20 sierpnia 1991 roku, pragnął on przekonać przywódców republik radzieckich do stworzenia nowej konfederacji suwerennych państw. Do tego spotkania jednak nie doszło. 19 sierpnia 1991 roku nastąpił w Moskwie pucz, na którego czele stał wiceprezydent ZSRR Giennadij Janajew. Popierany był on przez twardogłowych wojskowych oraz osoby związane z KGB. Gorbaczow przebywający w ten czas na Krymie, został osadzony w areszcie domowym. Na zwolenników demokracji padł blady strach. Większość świata politycznego sympatyzowała z puczystami.

Światu ukazał się Borys Jelcyn, który nawoływał moskwian do wyjścia na ulicę i przeciwstawienia się puczystom. Na ulice wyszło tysiące moskwian. Był to symbol nieuchronnych zmian i dalszej demokratyzacji.

25 sierpnia 1991 roku Rada Najwyższa Białorusi ogłosiła niepodległość Białorusi. Następnego dnia cały rząd pierwszego premiera w niepodległej Białorusi, Wiaczasłaua Kiebicza, złożył legitymacje partyjne. 29 sierpnia Rada Najwyższa zawiesiła działalność partii komunistycznej. 19 września zdecydowano o zmianie kraju na Republika Białoruś oraz ustanowieniu nowych symboli narodowych. Flaga Białorusi stanowiły kolory biało-czerwono-białe, a godłem została Pogoń.

Łukaszenka wiedział jednak, że aż 83% Białorusinów w referendum z 17 marca 1991 roku wyraziła się za pozostaniem w składzie Związku Radzieckiego. Niemiało to jednak najmniejszego znaczenia dla późniejszych władców niepodległych państw postradzieckich. We Wiskulach, 8 grudnia 1991 roku,  spotkali się: Borys Jelcyn reprezentujący stronę rosyjską, Leonid Krawczuk – ukraińską oraz Białoruski gospodarz – Stanisłau Szuszkiewicz. Tak więc republiki, które powołały do życia Związek Radziecki w 1922 roku, teraz podpisały dokumenty o jego rozpadzie i powołaniu nowego ciała: Wspólnoty Niepodległych Państw. Formalnie ZSRR przestał istnieć 26 grudnia 1991 roku, po zatwierdzeniu tzw. umowy białowieskiej przez wszystkie trzy republiki. Podczas szczytu w Ałma-Acie do WNP przystąpiły republiki azjatyckie oraz Armenia i Mołdawia. 25 grudnia Michaił Gorbaczow ustąpił ze stanowiska prezydenta Związku Radzieckiego.

Paradoksalnie ówczesne władze Białoruskie były przekonane o tym, że współpraca z Rosją jest bardziej opłacalna niż zerwanie więzi. Moskwa budziła nostalgię w społeczeństwie. Domagali się wspólnej waluty i przyjęcia rosyjskiego rubla jako zaufanej i stabilnej waluty. Plany pokrzyżował jednak Narodowy Bank Białoruski, który powołując się na konstytucję, dowodził, że tylko on może emitować pieniądz w kraju. Premier Kiebicz forsował też układ o zbiorowym bezpieczeństwie i bliską współpracę z Rosją.

BOHATER PRAWORZĄDNOŚCI I WALKI Z KORUPCJĄ

Początek lat dziewięćdziesiątych to początek narodzin wielkich postradzieckich fortun. Młodzi, sprytni oraz przedsiębiorcy ludzie wykorzystując swoje koneksje partyjne z czasów komsomołu tak jak m.in. Chodorkowski, przejmowali państwową własność za bezcen, a następnie korzystali z nich na warunkach wolnorynkowych. Fortuny rodziły się przede wszystkim w Rosji i na Ukrainie.

Aby walczyć z korupcją, 4 czerwca 1993 roku, na Białorusi powołano Tymczasową Komisję Parlamentarną, której zadaniem było zbadanie korupcji na szczeblach władzy. Na przewodniczącego Komisji mianowano Aleksandra Łukaszenkę. Szuszkiewicz, który go mianował, wraz ze swoim rządem uważał, że łatwo będzie można kierować dyrektorem sowchozu Gorodiec. Nic bardziej mylnego. Popełnił swój największy błąd w życiu.

Łukaszenka od razu zaczął węszyć spiski, łapownictwo i wszelkie chwyty związane z korupcją. Ściśle współpracował z prasą, dającą mu rozgłos przy każdym wystąpieniu. Walka z korupcją i aparatczykami wiele znaczyła dla Białorusinów. Pół roku później,  dokładnie 14 grudnia 1993 roku, z mównicy Aleksander Łukaszenka czytając swój raport o korupcji obciążył wiarygodnymi dowodami Szuszkiewicza o wykorzystywaniu służbowego stanowiska w celach prywatnych takich jak wyremontowanie daczy za służbowe pieniądze. Było to prawdą. Szuszkiewicz wykorzystał pracownika parlamentu zajmującego się konserwacją sprzętu do wybudowania mu garażu na daczy. Zapłacił mu sto dolarów. To oczywiście Łukaszenka pominął. Złożył również wniosek o wotum nieufności dla rządu, wobec tej afery oraz afery z nieprzekazaniem organom sądowniczym działaczy komunistycznych zamieszanych w zabójstwo z 1991 roku w Wilnie, którzy schronili się na terenie Białorusi. Szuszkiewicz po społecznym oburzeniu, podał się do dymisji. Wtedy narodziła się w głowie Aleksandra Łukaszenki idea byciu prezydentem Białorusi.

KAMPANIA PREZYDENCKA

Pierwsze wybory prezydenckie w niepodległej Białorusi ruszyły na wiosnę 1994 roku. Łukaszenka jednak nie spełniał progu wiekowego, który według konstytucji zatwierdzonej 15 marca 1994 roku, wynosił 40 lat. Łukaszenka 40 wiosen kończył dopiero w sierpniu owego roku, także byłoby już po kampanii prezydenckiej. Jego zwolennicy w parlamencie zarzucili deputowanym, że boją się Łukaszenki. W ten sposób cenzus wiekowy został obniżony.

W kampanii wyborczej liczyło się czterech polityków: Wiaczasłau Kiebicz, Aleksander Łukaszenka, Zianon Paźniak i Stanisłau Szuszkiewicz. W innych republikach radzieckich, z wyjątkiem krajów bałtyckich, zwyciężali osoby sprawujące dotychczas władzę. Kiebicz z tego względu nikogo nie traktował na poważnie.

Łukaszenka ciężko pracował, by zaskoczyć Kiebicza i wysunąć się na prowadzenie w sondażach. Jeździł po całym kraju i rozmawiał z każdą osobą. Wszędzie słuchano go z uznaniem. Docierał do każdego zakątka w kraju. Tak jak wcześniej mówiłem, uważano go za swojego reprezentanta, który zna problemy zwykłych obywateli. Obiecywał, że będzie się im żyło tak dobrze jak za czasów Związku Radzieckiego.

W tym czasie na Białorusi szalała ogromna inflacja, ludzie nie dostawali wynagrodzeń za swoją pracę ani świadczeń zdrowotnych, białoruskie towary i produkty nie są chętnie eksportowane, w zakładach zwalniano pracowników. Łukaszenka opowiadał się za zacieśnieniem relacji z Moskwą. 18 maja 1994 roku nawet wystąpił w Rosyjskiej Dumie. Powoli zyskiwał przychylność Kremla i zabierał teren Kiebicza. Rzekomy zamach na jego osobę w czasie kampanii dodatkowo wzmocnił jego wizerunek, jako tego, który chce zaprowadzić praworządność w kraju oraz stabilność.

23 czerwca 1994 roku odbyło się głosowanie. Przy frekwencji prawie 78% głosujących wyniki prezentowały się następująco: Aleksander Łukaszenka – 44,82%, Kiebicz – 17,33%, Paźniak – 12,18%, Szuszkiewicz – 9,91%, resztę głosów oddano na innych kandydatów. Druga tura wyborów odbyła się 10 lipca 1994 roku. Łukaszenka odniósł miażdżące zwycięstwo nad Kiebiczem uzyskując 80,34% głosów. Prezydentem został Łukaszenka, człowiek z ludu.

ŁUKASZENKA PREZYDENTEM: ZAPROWADZENIE SWOJEJ WIZJI USTROJOWEJ

Już w styczniu 1995 roku, w wywiadzie dla jednej z białoruskich gazet, Łukaszenka zapowiedział, że przyszedł rządzić krajem na co najmniej 10 lat. Powiedział również, że „będziemy bardzo aktywnie wpływać na media i nawet mieszać się w ich pracę”. Podporządkował sobie telewizję, radio i prasę. Styczniowym dekretem również stworzył Urząd Ochrony Prezydenta, służbę specjalną mogącą inwigilować opozycję, której zarzucał, że są skorumpowani i stworzyli system przywilejów, który jest odpowiedzialny za dramatyczną sytuację gospodarczą w kraju. Demokracja według Łukaszenki i społeczeństwa była symbolem chaosu, niepokoju oraz korupcji. Niemogące sobie poradzić z nową suwerenną rzeczywistością rządy parlamentarne, były obwiniane za pogarszającą się sytuację ludzi oraz kraju. W Rosji Borys Jelcyn strzelał do parlamentu i wyszło mu to na sucho. Łukaszenka w walce z deputowanymi Rady Najwyższej powiększał swój elektorat.

Łukaszenka wiedział, że może pomijać decyzje parlamentu zwracając się bezpośrednio do społeczeństwa w formie referendum. Planował takowe zrobić występując z zapytaniem o to czy obywatele pozwolą mu rozwiązać parlament, gdy zostanie naruszona konstytucja. Patrząc na to okiem prawnym, referendum nie miało sensu, ponieważ o prawomocności decyzji deputowanych decydował Sąd Konstytucyjny. Pytanie miało jednak ukryty sens polityczny. Brzmiało ono „czy Białorusini pozwolą mu na zdominowanie parlamentu”? Również w referendum poruszane były kwestie zacieśnienia współpracy z Rosją i ustanowienie języka rosyjskiego jako drugiego języka urzędowego, zaraz po białoruskim.

Referendum odbyło się w maju 1995 roku i ponad trzy czwarte Białorusinów popierało inicjatywy Łukaszenki. Referendum zbiegło się z wyborami parlamentarnymi, w których niska frekwencja uniemożliwiła wybór kandydatów do Rady Najwyższej ponieważ w wielu okręgach nie było konstytucyjnie wymaganej frekwencji 50%. Parlament udało się skompletować dopiero późną jesienią.

Zaraz po wygranym referendum Łukaszenka podpisał dekret o zmianie symboliki narodowej, nie mając do tego prawa. Nowa flaga Białorusi przypominała tę z czasów komunistycznych, jak i również nowy herb Białorusi.

2 kwietnia 1997 roku Łukaszenka podpisał z Borysem Jelcynem dokumenty powołujące Związek Rosji i Białorusi. Ma ono na celu integrację walutową i gospodarczą z Rosją. Były nawet próby włączenia Białorusi w skład Federacji Rosyjskiej, jednak spotkało to się z odmową Białoruskich władz. Opozycja była przeciwna temu porozumieniu ponieważ liczyła na zbliżenie z Unią Europejską.

Prezydent Białorusi jednak dalej borykał się z problemami gospodarczymi. Osobiście podróżował po kraju i rozmawiał z ludźmi, zapewniając im, że wszystko zmierza ku lepszemu. Kulminacja nastrojów społecznych miała miejsce w sierpniu 1995 roku. W Mińsku odbył się strajk metra, które to odgrywało ogromną rolę komunikacyjną. Łukaszenka jednak nie zamierzał negocjować. Liderów strajku kazał aresztować, maszynistów wyrzucić z pracy, a opozycyjnym deputowanym dał się we znaki wydając dekret pozbawiających ich immunitetu, by można rozprawić się z nimi w postępowaniu sądowym. Od tamtej pory nie było na Białorusi żadnego dużego strajku.

Idąc o krok dalej, w 1996 roku prezydent Białorusi przygotował kolejne referendum. W tym referendum chodziło o zmianę konstytucji w taki sposób, by prezydent miał całkowitą kontrolę nad parlamentem. Deputowani dysponowali wciąż instrumentem, który mógł pozbawić Łukaszenkę urzędu prezydenta – impeachment.

Nowa konstytucja tworzyła nowy, słabszy dwuizbowy parlament do których mógł wyznaczać swoich kandydatów, mógł również decydować o składzie Banku Narodowego, Centralnej Komisji Wyborczej, czy nawet Sądu Konstytucyjnego. Łukaszenka proponował rządy absolutne. Co więcej, referendum miało mieć charakter wiążący. Nowa konstytucja wydłużyłaby jego rządy o dwa lata.

Głosowanie miało trwać dwa tygodnie i rozpoczęło się 9 listopada 1996 roku. Przy frekwencji 84%, za nową konstytucją opowiedziało się 70% głosujących. Po tym korzystnym wyniku rozwiązał parlament i obsadził go lojalnymi wobec siebie deputowanymi.

Aleksander Grigoriewicz Łukaszenka miał władzę absolutną w kraju. Powróciły rządy Związku Radzieckiego. Nawet służby bezpieczeństwa pozostały przy radzieckiej nazwie KGB. Łukaszence nie zagrażał nikt, a z jednostkami wymachującymi szabelką krwawo się rozprawiał.

Referendum z 1996 roku nie zostało uznane przez Zachód, a także przez Wiktara Hanczara, który pełnił funkcję przewodniczącego Centralnej Komisji Wyborczej. Uważał on, że referendum odnośnie nowej konstytucji zostało przeprowadzone bezprawnie, rozwiązany parlament ma nadal legitymacje prawną oraz, że kadencja Aleksandra Grigoriewicza upływa wraz z końcem lata 1999 roku. Po namowach Hanczara, były premier Michaił Czyhira przystąpił do ubiegania się o fotel prezydenta w tzw. Wyborach Alternatywnych. Jego oponentem miał być, przebywający na emigracji, lider Białoruskiego Frontu Ludowego, Zianon Paźniak. Wybory alternatywne miały na celu pobudzenie świadomości obywatelskiej Białorusinów.

I nagle Łukaszenka zaczął eliminować po kolei swoich wrogów politycznych. Najpierw zniknęła Tamara Wińnikawa, była dyrektorka Banku Narodowego Białorusi, która dysponowała informacjami na temat przepływów strumieni pieniężnych Łukaszenki. Od niej opozycja chciała uzyskać dokumenty obciążające Łukaszenkę. Następnie zniknął Hienadź Karpienka, który planował rzucić rękawice Łukaszence w wyborach prezydenckich z 2001 roku. Ostatnią osobą która zniknęła był sam Wiktar Hanczar. Społeczeństwo między sobą szeptało i obarczało reżim Łukaszenki o tajemnicze zniknięcia ważnych postaci opozycyjnych. W tym momencie Łukaszenka zdał sobie sprawę, że trzeba wymyślić sposób usuwania niewygodnych ludzi po cichu.

Kolejny artykuł, skupiony bardziej na białoruskiej gospodarce już za tydzień!

Historyczny ambasador

Wspieraj blog na: