Brexit: Bitwa o Europę

Brytyjczycy w referendum przeprowadzonym 23 czerwca 2016 roku zdecydowali się opuścić europejską rodzinę. 51,9% osób głosowało za wyjściem ze struktur Unii Europejskiej, a 48,1% za pozostaniem. Osoby, które głosowały za wyjściem Zjednoczonego Królestwa w większości zamieszkują tereny Anglii oraz Walii, Szkoci oraz obywatele Irlandii Północnej, a także nawet Gibraltaru głosowali za pozostaniem w Unii Europejskiej. Decyzja podjęta w drodze referendum jest wiążąca i Wielka Brytania pożegna się z projektem europejskim. Jakie tego będą konsekwencje? Zapraszam do zgłębienia tematu.

TARCIA WEWNĄTRZ ZJEDNOCZONEGO KRÓLESTWA

Center of Australia Maptitude MapZa czasów rządów Tony’ego Blair’a w latach 90-tych XX wieku, w drodze referendum Szkoci odzyskali pewną autonomię, konstytucję oraz własny rząd w ramach Scotland Act.

Wyniki referendum niezadawalaną regionu Szkocji oraz Irlandii Północnej. Szkoci niedawno mieli już jedno referendum w sprawie swojej niepodległości, której nie uzyskali, a głosowali w nim tylko osoby zamieszkujące tereny Szkocji. Szefowa autonomicznego szkockiego rządu Nicola Sturgeon zrobi jednak wszystko, by tę niepodległość uzyskać. Za jej argumentami stoją wyniki referendum Brexitu na terenie Szkocji, gdzie ponad 60% społeczeństwa głosowało za pozostaniem w Unii Europejskiej.

W latach 70-tych ubiegłego wieku, u wybrzeży Szkocji zostały odkryte duże złoża ropy i gazu. Szkocja stawia na pogłębienie współpracy z państwami skandynawskimi poprzez energetykę. Na jej terenie mieszczą się również brytyjskie bazy wojskowe (lądowe oraz marynarka wojenna włącznie z bazami okrętów podwodnych) oraz arsenały nuklearne pocisków Trident, których Szkocka Partia Narodowa chce się pozbyć.

Również przedstawiciel partii nacjonalistycznej Irlandii Północnej, Sinn Féin Declan Kearney oświadczył, że uzyskane wyniki mogą być powodem do referendum na ich terenie odnośnie odłączenia się regionu od Wielkiej Brytanii i dołączenia do Irlandii. Irlandia Północna dołączyła do Zjednoczonego Królestwa dopiero w 1921 roku.

Czy te oświadczenia będą miały pokrycie i nastąpi jedynie wystąpienie Anglii oraz Walii? Moim zdaniem rząd Wielkiej Brytanii na to nie pozwoli, ponieważ np. same przeniesienie wspomnianej infrastruktury wojskowej będzie, delikatnie mówiąc, bardzo kosztowne. Utrzymanie ich w Szkocji wynosi około 3 mld funtów rocznie. Zmniejszy to potencjał „odstraszania” Wielkiej Brytanii. Utrata złóż paliw także nie leży w interesie Brytyjskich władz. Odłączenie się tych terytoriów od Zjednoczonego Królestwa będzie również oznaczać jeszcze większy skok związany z niestabilnością ekonomiczną w Wielkiej Brytanii, a także osłabienie pozycji międzynarodowej.

ASPEKT EKONOMICZNY BREXITU

Po decyzji Brytyjczyków, rynki zaczęły być niepewne i powstała niepewność. Funt brytyjski notuje najgorsze wyniki od czasów kryzysu finansowego z 2007 roku, jednak pamiętajmy, że jest to jedna z najważniejszych walut na świecie więc nie powinien się funt mocno zdestabilizować. Ponadto Bank Anglii w osobie jego gubernatora, Pana Marka Carey’a zapowiedział, iż są gotowi stanąć w obronie waluty wspomagając banki komercyjne dodatkowymi funduszami w wysokości 250 mld GBP. Zadeklarował również, iż banki posiadają ponad o 130 mld funtów większe rezerwy niż w czasach ostatniego kryzysu finansowego, jednak cały czas funt traci do USD i EUR, które cały czas się wzmacniają. Polska złotówka jednak cały czas słabnie.

Oczywiście, nie tylko na rynkach walutowych przebiega ta niepewność. Rynek akcji, a więc całe środowisko związane z londyńskim City ucieka do Dublina, Paryża bądź do Frankfurtu. Dobrze nam znane agencje ratingowe już przygotowują nowe recenzje brytyjskiej gospodarki. One też, dzięki swoim recenzją wpływają na niestabilność rynkową. Standard&Poor’s już dokonał „aktualizacji”. Obniżył rating z najwyższego AAA do AA. Krok ten wpłynie negatywnie na wzrost brytyjskiej gospodarki oraz stan finansów tego kraj, teoretycznie. Jak widzimy na przykładzie Polski, tempo wzrostu Polskiego PKB w pierwszym kwartale tego roku był o 3% lepszy niż w porównaniu z rokiem ubiegłym i ekonomiści twierdzą, że polska gospodarka urosła o 3,5% w tym kwartale.

Kto jest tradycyjnym beneficjentem rynkowych zamieszań? Oczywiście złoto i frank szwajcarski, jak i również platyna. Złoto osiąga swoje rekordowe wartości sprzed 5 lat, a frank szwajcarski umacnia się w tak dynamicznym tempie, że Szwajcarski Bank Narodowy interweniuje na rynku walutowym w celu obrony kursu franka przed dalszym umocnieniem w stosunku do euro. Ciekawostką jest to, że George Soros, amerykański spekulant węgierskiego pochodzenia już od kwietnia tego roku skupował na potęgę złoto oraz kopalnie złota, zostawiając Wall Street na poboczu.

Wizja spowolnienia gospodarek na Starym Kontynencie spowodowane Brexitem, daje mocne argumenty do tego by sądzić iż w długookresowej perspektywie utrzymają się zerowe bądź ujemne stopy procentowe. To spowoduje, iż FED (Bank Federalny USA) nie będzie mógł podnieść swojej stopy procentowej. Tego konsekwencją może być, iż będzie dalej wzrastała wartość złota.

Aspekt umowy Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) między Unią Europejską a Stanami Zjednoczonymi, bez Wielkiej Brytanii na dzień dzisiejszy upadł ze względu na to, że obywatele krajów członkowskich są coraz bardziej świadomi konsekwencji tej umowy, a władze unijne nie mogą jej narzucić ze względu na niestabilność w strukturach unijnych.

PERSPEKTYWY DLA POLSKI

plAprecjacja franka szwajcarskiego, przy mocnej deprecjacji polskiej złotówki powoduje jeszcze większe zadłużenie tzw. „frankowiczów”, o których nie możemy zapominać. Polska giełda również straciła miliardy złotych. Przedsiębiorstwa, które eksportują oczywiście są „in-plus” ze względu na kwotowania walut, jednak zwykły obywatel odczuje te zmiany w swoich zagranicznych podróżach, ponieważ analogicznie za tę samą sumę w złotych, będziemy mogli nabyć mniej zagranicznej waluty.

Gdy powstaje w Europie niestabilność, kapitał z naszego kraju ucieka w popłochu i nasza giełda spada, a dewizy drożeją. Kolejnym problemem, z którym może natknąć się polska gospodarka jest pozyskiwanie owego nowego kapitału oraz rolowanie długu (emisja obligacji w celu spłacenia wcześniejszych zobowiązań). Przyciągnięcie nowego kapitału będzie wiązało się z podnoszeniem oprocentowania obligacji, a co za tym idzie, większe odsetki dla inwestorów i długoterminowe jeszcze większe zadłużenie państwa Polskiego.

Nasze zadłużenie zagraniczne jako państwo Polskie wzrośnie oraz możemy stracić część dotacji unijnych ze względu na to, iż Wielka Brytania była jednym z największych płatników w Unii Europejskiej. Wielka Brytania była naszym drugim największym rynkiem zbytu jeśli chodzi o wielkość transakcji. Wymiana handlowa z Brytanią stanowiła około 7% rocznego PKB Polski. Po Brexicie polscy inwestorzy będą mogli napotkać przeszkody związane z handlem z wyspiarzami.

W Zjednoczonym Królestwie mieszka około 700 tyś Polaków. Zakładając , że nasi rodacy wysyłają swoim rodziną do Polski około 300 funtów miesięcznie daje to nam 210 mln funtów. Odpływ Polaków z Wielkiej Brytanii spowoduje spadek tego „zastrzyku” gotówki w polską gospodarkę. Dane Banku Światowego z 2015 roku, mówią jednak, że aż 800 mln GBP jest wysyłanych do Polski z Brytanii. Wracający Polacy są świetnymi ekspertami oraz fachowcami w swoich dziedzinach więc przedsiębiorstwa działające w Polsce powinny konkurować ze sobą w celu ich pozyskania.

Pozostawiając aspekt ekonomiczny. Brexit jest szansą dla piątej gospodarki w Unii Europejskiej pod względem parytetu siły nabywczej do stania się regionalnym liderem. Jest to czas, by Polska mogła ponownie stać się słyszana na arenie międzynarodowej. Bardzo słusznie postąpił Witold Waszczykowski organizując spotkanie w Warszawie z szefami dyplomacji Hiszpanii, Grecji, Wielkiej Brytanii, Rumunii, Węgier, Słowacji, Słowenii i Austrii. Oczywiście omawiali oni sytuację zaistniałą po Brexicie, perspektywy rozwoju wspólnoty, a także 9-stronnicowy dokument Ministrów Spraw Zagranicznych Niemiec i Francji pod tytułem „Silna Europa w świecie niepewności”. Krótko mówiąc, dokument ten obrazuje kształt Unii Europejskiej pod dyktandem Francji i Niemiec. Wspólnota powinna dążyć do jeszcze większej integracji gospodarczo-walutowej, która stopniowo ma zastępować politykę krajową. Utworzono by wspólne wojsko, służby, kodeks karny, system podatkowy oraz ustanowiono by jeden bank centralny. Wszystkie kraje członkowskie zrzekłby się suwerenności granic i możliwości do podejmowania decyzji o alokacji tzw. uchodźców. Mowa jest również o ograniczeniu obecności wojsk NATO na naszym kontynencie.

Uważam, że dobrowolne stworzenie jednego federalnego państwa europejskiego na wzór Stanów Zjednoczonych jest planem nierealnym. Państwa europejskie są zbyt różnorodne, każdy naród dba o własną kulturę i większość nie zaakceptuje bycia rządzonym przez bezwzględne narzucanie sposobu rządzenia powstałym regionem, zamiast samostanowienia o tym co jest najlepsze dla każdego regionu. Wszyscy mówią o deregulacji, o tym, że wolny rynek działa najlepiej kiedy w niego nie ingerujemy. Zarzucamy Rosji, że mocno trzyma się każdego aspektu życia Rosjan. Spójrzmy jednak na to co robią eurokraci.

Nie możemy wykluczać przejęcia włoskiego pomysłu „Europy dwóch prędkości”, jeśli kraje które uczestniczyły w spotkaniu w Warszawie stworzyły mocną przeciwwagę krajom założycielom i nie doszli do konsensusu co do kształtu wspólnej Europy. Włoski pomysł zakładał, że obie „Europy” byłyby scalone tylko i wyłącznie wspólnym wojskiem i walutą. Wszelkie inne działania polityczne, podatkowe, administracyjne etc. obie organizacje prowadziłby oddzielnie.

BILANS „BITWY O EUROPĘ”

Opuszczenie Unii Europejskiej przez Wielką Brytanie będzie skutkować zmianą sił w Europie. Coraz więcej jest głosów i argumentów mówiących o przywództwie Francusko-niemieckim. Oczywiście są to najsilniejsze gospodarki w obecnej Unii Europejskiej i wiele państw, w tym w ogromnym stopniu Polska jest od nich uzależniona. Eksport do obu krajów stanowi około 30% naszego PKB, w podobnym stopniu nasz import. Unia Europejska bez takiego gracza jak Zjednoczone Królestwo nie będzie miała tak dużej siły negocjacyjnej na arenie międzynarodowej. Z tego powodu powstały tezy zawarte w dokumencie „Silna Europa w świecie niepewności”. Szefowie dyplomacji Francji i Niemiec chcą przekształcić Unię Europejską, by przestała być uważana za giganta gospodarczego i za politycznego karła.
Wygranym również będzie sama Wielka Brytania, która nie będzie musiała się z nikim konsultować w sprawach umów handlowych. Pozostając jeszcze w ramach Unii Europejskiej zacznie negocjować umowy bilateralne. Oczywiście w perspektywie krótkookresowej nastąpi pewien izolacjonizm, jednak myślę, że Brytyjczycy będą zachowywać się podobnie do działań rządu Norweskiego. Nie ma co się spodziewać wielkiego zbliżenia do handlu z Rosją. Brytyjczycy są zagorzałymi zwolennikami izolacji Rosji. Uważam jednak, że nastąpi podpisanie umów handlowych w kluczowych sektorach dla brytyjskiej gospodarki. Historycznie z Rosją nigdy nie było oby krają po drodze, mówiąc delikatnie. Prawdopodobnie nastąpi zwiększenie handlu z Chinami. Przeciwnymi temu zbliżeniu są władze amerykańskie. Bruksela również blokowała znaczne zbliżenie się Wielkiej Brytanii i Chin. Mimo tego, Zjednoczone Królestwo stało się członkiem założycielem Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB), w który skład wchodzą również Rosja i Chiny. W ostatnich dwóch latach stosunki pomiędzy oboma krajami wskazują na ich ocieplenie. Chińczycy zainwestują na wyspach ponad 45 mld dolarów, w tym inwestycje będą dotyczyć elektroniki, budowy elektrowni atomowych, infrastruktury oraz innych gospodarczych aspektów. Chińczycy jednak są pamiętliwi …


Wzrośnie również znaczenie Rosji. Wewnątrz europejskiej rodziny od dawna rozbrzmiewały głosy w sprawie zniesienia sankcji. Nie były to małe gospodarki. Hiszpania, Portugalia, Francja, Włochy, Grecja i inne kraje. Sprzeciw kategoryczny następował jednak ze strony Brytyjskiej. Teraz nagle, utrata tego ważnego gracza powoduje ubytek ogromnych nakładów finansowych w strukturach unijnych i spodziewam się, że sankcje na Rosję zostaną za rok zniesione. Tym samym Turcja wyraża coraz większe zainteresowanie do normalizacji stosunków z Federacją Rosyjską, wykonując niezliczone gesty w ich stronę, by powrócić do dawnych relacji. Mówiąc o samej Turcji, również wzrasta ich znaczenie ponieważ trzymają osłabioną Unię Europejską w szachu. Oczywiście chodzi o kwestię tzw. uchodźców i wynagrodzenia dla Turcji związanego z ich zatrzymaniem w obrębach swoich granic. Mamy więc możliwość ponownego zbliżenia dwóch krajów, które będą ze sobą współpracować. Unia Europejska będzie musiała pójść na wiele kompromisów, by być stabilnym regionem. Już teraz szefowa unijnej dyplomacji Federica Mogherini, przedstawia nową strategię bezpieczeństwa, w której jest mowa o współpracy z Rosją. Projekt dokumentu mówi o możliwości stopniowej normalizacji stosunków z Rosją po wyjściu Wielkiej Brytanii z UE. W dokumencie, zawarte są tezy mówiące o tym , że „UE i Rosją są od siebie uzależnione”, choć konieczna jest „systemowa i zgodna reakcja”. Przypuszczam, że Ukraina poczeka jeszcze długo zanim dołączy do Wspólnoty, która nie jest przygotowana na przyjęcie tak dużego kraju o tak niestabilnej gospodarce wewnętrznej.

Brexit nie tylko może oznaczać wyjście Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej, ale również walkę o integrację samego Zjednoczonego Królestwa. Pytanie jakie również powstaje, czy Unia Europejska przetrwa czy rychło upadnie jak Związek Radziecki? Jest to jedynie początek zmian geopolitycznych na świecie.

Moim zdaniem, by Unia Europejska przetrwała, powinna zmienić swoje podejście. Bruksela powinna przestać rozrzucać rozporządzeniami na potęgę, które są wiążące i każdy kraj członkowski musi wdrożyć je w życie w swoim kraju w jedynie słuszny sposób podyktowany przez rozporządzenie. Bruksela, w moim uważaniu powinna wydawać dyrektywy, które są również wiążące, lecz kraje członkowskie mają wykonać jedynie cel postawiony w dyrektywie. Sposób jej wykonania należy do gestii państwa członkowskiego. Najpoważniejszym jednak problemem jaki widzę jest to, że Unia Europejska w obecnym kształcie widzi zagrożenie w promowanych przez siebie wartościach demokratycznych, tzn w sile referendum.

Historyczny ambasador

Wspieraj blog na: